Bardzo mocno bije mi dziś serce, dużo jem, jeszcze więcej pieprzę. Piszę i czuję jak napieprza, przecież ono się nie mieści w tym wątłym ciele, w sumie się nie zdziwię jeśli dziś wypadnie albo mnie połamie, przecież już klęczę, już rozpadam sie na części pierwsze. Pierdolę kompromisy, wolę biec, wyrzucić z siebie wszystko, czuje, że to serce będzie pierwsze, za niedługo odciśnięte pięści w twarzy przerodzą się w emocjonalne epitafium odchodzących kości, ileż można lać się po mordzie kiedy wokół cały świat klęczy, wolę spłonąć, wolę umrzeć aniżeli patrzeć na ten cały słaby chłam spod ziemi, nieznacząca biurokracja, wszyscy ludzie, co udają, że kochają i te pierdolone wyrzeczenia, próby, smaki, chęci i nic nie znaczące dziś wrażenia, ideały i mądrości, tyle złości mam w sobie, jeszcze więcej złości. Nikt nie mówił, że to będzie dobre, ale jakie może być pierdolenie bezpowrotne, uśmiech traci na znaczeniu. wszyscy przeklinają wciąż udając, że dążą do celu. Dziś nic nie jest ważne,.. . Przecież ja nie powiem Ci dokąd masz dążyć, jak ulepszać swoje życie by nareszcie przestać błądzić, dziś nie powiem Ci nic więcej, życie traci na znaczeniu, sam orientuj się- masz je w swojej ręce.
Zapierdalam po ulicach, setka stała się przeszłością, ściągam kask i już nawet nie spoglądam do lusterka, wszystko traci na znaczeniu. prędkość, chwila i te twoje słodkie słowa, przecież nie zasypiam, mam cie obok, może już tak nie dokładnie, może trochę niebanalnie ale wciąż spoglądam w twoje zdjęcia, wierzę w Boga, wierzę, że Cię jeszcze spotkam na zakręcie.
Nie klnij w nocy, nikt za ciebie tej manetki nie odkręcił.
Wszystko jedno, jaki człowiek jest silny,
do pewnych rzeczy nie umie się zmusić, pewnych rzeczy nie zrozumie i nie zwalczy.
dobry rap dał mocny wpis po ciężkim dniu.