29 września, 2014











tej nocy będę się modlić
jak nigdy wcześniej
modlić i płakać, że tak mało mogę
że tak bardzo nic nie zdziałam
w tym zaplutym świecie

kocham cię
moja niemoc
moje przebaczenie
moje życie

kocham
choć właściwie to nic nie znaczy

dziś będę się modlić,
za to, że jestem nikim 
za to, że po prostu jesteśmy ludźmi.















23 września, 2014

Nigdy nie będziemy nieomylni, nawet ja, mówiąc dziś tak, jutro mogę powiedzieć nie, niepewność budzi wątpliwości czasem nie do zrozumienia, a wspomnienia tworzą problemy nie do przeskoczenia. Nie chce pytań, czasu, wspomnień. Przecież nawet nie chcę byś bywał. Chcę nie chcieć. Przecież wiem co dla mnie dobre, nawet gdy ktoś mi pojadę rękę, wiem, że nie chowa serca. Jeśli nie mam serca to nic się nie stanie, nic stać się już nie może. Ty nie chcesz, ja nie pozwolę. 

I spadł deszcz, wraz z pierwszymi kroplami lecą mocne słowa, ciche gesty, tłum szarpanych wspomnień, zdjęcia wypadają zza szuflady, już nie pytam, już nie błądzę. Tak jak obiecałam, tak też zrobię. Do widzenia, nie mam czasu drzwi otwierać ludziom, którzy nie szanują mego serca. Nic się nie zmienia, wszystko się zmienia. 



to zależy od nas, jak wszystko
jak wszystko i nic.


trochę za późno na odwagę.

22 września, 2014








nie można tyle pisać
nie można za bardzo kochać
nie można się tak poświęcać
nie można zbyt często tęsknić
nie można i wciąż nie można
i potem się człowiek rozpada
albo nagle coś w sobie zmienia.




dziękuję
przepraszam
nie umiem
chcę.
nie wierzę
próbuję.





19 września, 2014






Niedługo kupie dużo książek i będę je czytać. Wieczorami pójdę sobie do kina, a nocami będę słuchała deszczu spadającymi na miasto. 
I tak będzie aż do wiosny. I aż do wiosny nie będę mówić o miłości.
Marek Hłasko  





18 września, 2014




-  Z udaną wesołością szłam po wilgotnym asfalcie uliczek, łzawe, spowite mgłą światła latarń patrzyły przez chłodną, wilgotną szarugę i wysysały z mokrej ziemi leniwe odbicia światełek. Przyszły mi na myśl moje zapomniane młodzieńcze lata - jakże lubiłam wtedy takie ciemne i posępne wieczory późnej jesieni i zimy, jak chciwie i z jakim upojeniem wchłaniałem wówczas nastroje samotności i melancholii, kiedy otulona płaszczem, w deszczu i burzy, biegłam przez wrogą, odartą z liści naturę, samota już wtedy, ale przepojony rozkoszą i przepełniony wierszami, które spisywałam przy świecy w mojej izdebce, siedząc na brzegu łóżka! No cóż, to już minęło, ten kielich wychyliłam do dna i nigdy dla mnie się już nie napełnił. Czy tego szkoda? Nie, nie szkoda. Nie szkoda niczego, co minęło. Szkoda tylko tego, co jest teraz i dzisiaj, szkoda tych wszystkich godzin i dni, które traciłam, które tylko cierpliwie znosiłam, które nie przynosiły ani darów, ani wstrząsów. Ale, Bogu dzięki, bywały też wyjątki, zdarzały się niekiedy, rzadko, również i inne godziny, które przynosiły wstrząsy, przynosiły dary, burzyły ściany i znowu sprowadzały mnie, zbłąkaną z powrotem do żywego serca świata. Smuta, a jednak do głębi poruszona, usiłowałam przypomnieć sobie ostatnie przeżycie tego rodzaju.   -









17 września, 2014








" zrób mi krzywdę
[...]
chcę poczuć, że jestem dla Ciebie nikim. "





z uniesień zostało uniesienie brwi
ze wzruszeń- wzruszenie ramion.

nie mów mi jak na imię masz.



prędzej czy później ktoś do nas strzeli
prędzej czy później umrę
pozwól mi spełniać marzenia, 
przecież nie odpuszczę manetki na zakręcie
....
bum! przecież wiesz co będzie potem.. .


moja droga, marzenia, życie.
odkręcam manetkę
człowiek jest wolny jeśli che, a Ty? jesteś wolny?
zamknięty w schemacie wyobrażeń przyzwyczajeń, zobowiązań.
uciekanie nie daje nic poza s c h e m a t e m .

a mogłoby dawać schabowe!
















Chyba to sprawił wrzesień, że prawie nic już nie czuję. Słucham, jak teraz upał zamiera, ciszą pulsuje. 
Pewnie Ci dobrze gdzieś o tej porze, pewno przyjemnie. A wokolutko - pejzaż bez smutku - pejzaż b e z e mnie.

















16 września, 2014







A na to nie tylko trzeba siły, ale i przeznaczenia, 
żeby przemóc serce i powiedzieć, to ruszam.





13 września, 2014

no bywa, ja wiem.


we śnie się już nie mieszczę, nie mieszczę się w jawie.. .





przyjeżdżasz, przyglądasz mi się uważnie, słuchasz 
nic nie widzisz, nic nie słyszysz.
jesteś, bywasz, bywa, bywało. 
nie uwierzę po raz kolejny, nie bądźmy śmieszni.
trochę szkoda mi życia na wielkie słowa i nic nie znaczące gesty.
nic nie chcę i nie uwierzę.



jest pięknie, nareszcie. 








12 września, 2014






wszystko przemija, podniecenie, drżące ręce, trzepoczące serce, przemija wszystko 
i to również prędzej czy później by minęło. Jeśli świat pozwala Ci w coś wierzyć 
to prędzej czy później uwierzysz, to wygodne.





nie krzycz nocą mojego imienia, nie należy do Ciebie. jest niczyje. przecież nawet ja go nie używam. 














10 września, 2014

nie ma mnie hehe.





nie mówię szeptem, gdy mówię kim jestem.
celowo zabijam w sobie odruch bycia z kimś przez lata.
czuje moment w którym płonę, jesteś obok, naucz mnie latać
moje wspomnienia widziały już nasze sny
w tym wymiarze chowam sie w ramionach pełnych krwi
spalam się w ramionach, które dziś wypełnia biały dym.
mam wielki zapas marzeń, ogromne plany na siebie
nie umiem już nawet pisać, wciąż gadam od rzeczy
to nie jest tak, że zwątpiłam w siebie
ale problem z a w s z e  sprawia coś, co kochasz.
jesteś, czuje, wiem, tylko nie krzycz.













09 września, 2014




Otrzyj swe łzy i weź połowę siły mej , siły mej by nie przestać...


nie czekam, nie chcesz, nie czekam.
to ostatnia rzecz, na którą miałabym ochotę, siłę. czas skreślić niewłaściwe.
jeśli chcesz wiedzieć, teraz nas nie ma. To jest minuta ciszy po nas. czasem trochę po mnie.
czkam czasem aż tu będziesz na chwile, na zawsze, piszesz, nigdy nie dzwonisz,nie wpadasz świadomie, 
nie pytasz co u mnie. nie czekam, nie chcesz.
wyrzuć mnie ze swojego życia już teraz, zobaczysz jeszcze lepiej jak bardzo tego nie chcesz.
szkoda, że mnie nie znasz. szkoda, że nic mi do tego, szkoda, bo nic to nie znaczy.










05 września, 2014


jak zareaguje świat, gdy zorientuje się, że próbujesz mnie unicestwić
swoim własnym cierpieniem?


kiedy coś przestaje boleć, przestaje mieć znaczenie. //S.King