Nie prowokuj moich łez, to nie ten dzień.
Wybieramy między tym, co dobre a tym, co słuszne, wciąż nie wiem gdzie jest ta cienka granica ale ja postanowiłam wybrać szczęście. Zasady mieć wypada, zapał, chęci, motywacje i poczucie własnej wartości także, a przede wszystkim wypada, i tak też o tym zawsze marzyłam by mieć ogromne dłonie na moje kruche serce, trzymane za metalowymi drzwiami, które będą dbać o siebie dla mnie, które nie będą się wstydzić tego, że to ja, i że tak bardzo się boję.
Wciąż mówimy o tym samym choć innymi słowami, jeśli rzucony na głęboką wodę nie zachowasz spokoju- utoniesz na pewno, a kto chciałby tonąć w wannie pełnej czekolady?
Uczucia nie odchodzą wraz z wypalaną na wiosnę trawą, trochę rozwagi jeśli bierzemy odpowiedzialność, nie codziennie łapie się kogoś za rękę, nie codziennie składa się deklaracje, nie codziennie się człowiek boi a jednak rzuca w ramiona drugiej osobie, przyszła zima, nie wiedząc czemu oprócz ciepła kołdry i smaku herbaty nie czuję nic. Chcę oddychać, chciałabym na chwilę odciąć się od wyborów, decyzji, rozczarowań i słów, które nic nie wnoszą a tak bardzo bolą.
Z samą sobą przegrywam najczęściej. Czasu Boże, niech leci nieco wolniej, niech słabości będą moją siłą a wątpliwości moją wiarą, tak bardzo jestem za, że aż przeciw. Dwie różne skrajności, nieomylność i chęć popełniania błędów, zgadywania i mylenia się.
tak mi dopomóż Bóg.