21 czerwca, 2016

wydawało mi się.








Niedopowiedziane myśli, niepewne spojrzenie na jutro i wciąż ta przepaść wczoraj, która odciski zostawia już tylko na ziemi przy ogrodzie, drzewa rosną choć nie dają owoców, wiatr wciąż jest tylko pośrednikiem, i choćby wydawało nam się, że wszystko się zmienia i jesteśmy inni to jednak nie, to wciąż my a to też nasza przeszłość, budujmy coś co owocuje ale niekoniecznie musi puszczać plony na nowo, życie nie zaczyna się jutro, to kolejny z tych dni, których nie potrafimy właściwie wykorzystać a my nagle nie będziemy alfą i omegą. Ani ja, ani żadne z Was. I nawet tak nie patrz, listy pisane po nocach są ponoć ja ta pierwsza miłość, czyta, prawdziwa i zawsze skończona, a gdzie kończy się to, czego człowiek nie jest pewien całe życie? A może tylko mi się wydawało. Nie ma tego, co się kończy - pokaż mi zatem coś wiecznego.