24 kwietnia, 2016

nie mówie już nic.


Chwile mijały powoli, czarne, wypełnione swoistym rozczarowaniem, ścisk w żołądku ciągle sugerował głód i niepewność podążającą za każdym kolejnym dniem. To nie były chwile, o których mówi się obcym, o tym nie mówi się nawet sobie, wstyd paraliżował każdy ułamek ciała, każda nitka ubrania była tak bardzo niepewna zaczepienia. Nie wiedziałam dokąd idę, nie wiedziałam co czuje i czemu tak właściwie wiosna zabiła wszystko, co miało się rodzić. 

Przedawkowane powietrze budzi niepokój układany w pudełkach pełnych słońca, księżyc był niewypowiedzianie piękny, niedopowiedzenia budziły się dopiero po zejściu na dół, po powrocie do bycia kimś o kim nie mówi się na głos, powroty nigdy nie są dobre, szczególnie gdy nie budują nowych potrzeb i zrozumienia, szczególnie gdy nie wywołują uśmiechu. 











" Nigdy nie pozwól wierzyć swoim uszom w to, czego nie widziały twoje oczy "
- Omar Chajjam