03 lipca, 2014


Nic nie szlo zgodnie z planem, zapadała noc a ja nawet nie miałam odwagi spojrzeć w lustro,
 wszystko było codzienne a jakże obce. Nawet sobie nie wyobrażacie. Zostałam z tym sama,
 na chwile, i tylko 'na słowo', człowiek nigdy nie jest sam chyba, że sam od ludzi odchodzi.
 Zmianki, nowinki i słońce, które wychodzi wciąż niosąc ze sobą ostry, porywisty wiatr. 
Mamy cos wspólnego, tylko jak to nazwać? - wschody słońca? Tak, nastał wschód, cichy,
 przejrzysty ale niosący za sobą dzień pełen wrażeń, tylko ta śmierć wydaje mi sie taka nieludzka,
 taka tak bardzo nie pasująca do żadnego z zachodów słońca, jakie znam, jakie widywałam 
dotychczas na płótnach czy w książkach, na żywo zachody nie wyglądają jak umieranie. 
Wyglądają jak coś co uchodzi, by zrodzić coś piękniejszego. 


Wschodu nie będzie. Byleby zachód nie nastał zbyt szybko.




jestem tu, a to wciąż jest za mało, życie jest zbyt krótkie by pozostawiać pytania bez odpowiedzi.