15 czerwca, 2014



zawsze jestem gotowa na koniec, tylko nie wtedy gdy następuje.

Zegar wybił południe, niezauważenie roztapiałam się w jakże ludzkich ramionach, 
topiłam się sekunda po sekundzie nie wiedząc gdzie właściwie jestem, cieszyło mnie to. 
Nie chciałam wiedzieć, choć zawsze zostaje posmak, przeważnie niedosyt. 
Kropelka po kropelce, byłam ale nie jestem. 

Jeśli chcemy buty to po prostu je kupujemy, jeśli chcemy kochać przeważnie uciekamy, 
a to przecież takie podobne, tylko jak zareklamować miłość, gdy się rozpadnie..

Zawsze jest strach przed porażką, cierpieniem, upadkiem. 
Zawsze, ale czy życie nie jest zbyt krótkie by 'zawsze' miało znaczenie?




psychiko, odpuszczam, obyś zrozumiał.