05 maja, 2014



Tęsknię, tęsknota spadła mi z drzewa obfitego w to, co nieracjonalne, niewyjaśnione, niejasne. Nie czuję jej ani nie widzę, nie wiem za czym i czy oby na pewno. Czuję się nieswojo, jakbym stała obok i patrzyła na człowieka, który traci i tęskni. Tęskni i traci, nie czuje nic. Nie żałuje, nawet właściwie nie wiele rozumie. Stoję i patrzę obfita w niejasności niedokończonej opowieści, zatopione mosty pudeł pełnych miłości. Nie masz imienia i niewiele znaczysz, właściwie nic skoro Cię nie ma. Nigdy nie należy szukać, bo można jeszcze więcej stracić. 


Nieważne jak szybko biegniesz, dopóki biegniesz jesteś zwycięzcą. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz