Tęsknię, tęsknota spadła mi z drzewa obfitego w to, co
nieracjonalne, niewyjaśnione, niejasne. Nie czuję jej ani nie widzę, nie wiem
za czym i czy oby na pewno. Czuję się nieswojo, jakbym stała obok i patrzyła na
człowieka, który traci i tęskni. Tęskni i traci, nie czuje nic. Nie żałuje,
nawet właściwie nie wiele rozumie. Stoję i patrzę obfita w niejasności
niedokończonej opowieści, zatopione mosty pudeł pełnych miłości. Nie masz
imienia i niewiele znaczysz, właściwie nic skoro Cię nie ma. Nigdy nie należy szukać,
bo można jeszcze więcej stracić.
Nieważne jak szybko biegniesz, dopóki biegniesz jesteś zwycięzcą.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz